Tomasz Węgrzyn, sołtys Łęk Dukielskich o projekcie „Kółko Rolnicze”

Kółko Rolnicze w historii Łęk Dukielskich odegrało ogromną rolę. Powstało jeszcze w XIX wieku i można powiedzieć, że było zalążkiem i pierwszym źródłem myśli postępowych w naszej wsi. To z inicjatywy Kółka Rolniczego powstała kasa Reiffeisena (później Stefczyka ) w Łękach Dukielskich. Wszelkie nowości z dziedziny rolnictwa i sadownictwa zaczynały swoją drogę w Kółku Rolniczym. W okresie powojennym Kółko Rolnicze stało się niemałym zakładem pracy, w którym pracę znalazło wielu mieszkańców, a prawie wszyscy korzystali z jego usług. Można śmiało powiedzieć, że Kółko Rolnicze było centrum maszynowym wsi, nie zapominając o niemałej roli w dziedzinie kulturowej i edukacyjnej.

Z biegiem lat wraz ze zmianami stylu życia mieszkańców związanych z odchodzeniem od rolnictwa Kółko Rolnicze stopniowo traciło swoje znaczenie aż do całkowitego zaprzestania działalności. Przez kolejne lata Kółko Rolnicze zepchnięte na margines życia wsi jedynie zapałowi kilku osób zawdzięcza to, że w ogóle istniało. Aż do momentu, kiedy kolejna grupa ludzi dostrzegła potencjał Kółka Rolniczego. Pozostawiając historyczną nazwę ludzie ci rozpoczęli starania, by Kółko Rolnicze na nowo stało się ważnym miejscem dla całej społeczności. Realizowany projekt zakłada powstanie prawdziwego centrum kulturalnego, na majątku i historycznych terenach Kółka Rolniczego.

Wspaniała inwestycja w przyszłość na fundamentach tradycji i marzeń naszych dziadków o lepszych Łękach Dukielskich dla swych wnuków. Realizacja tego projektu może być inspiracją dla wielu innych miejscowości i przykładem jak materializować marzenia i zmieniać na lepsze swoje małe ojczyzny.

To miejsce jest mi bardzo bliskie z dzieciństwa. W Kółku Rolniczym spędzałem wiele czasu. Mogę powiedzieć, że już jako dziecko, cztero, pięciolatek byłem „pracownikiem” Kółka Rolniczego. Chyba tak młodego pracownika nie miało żadne Kółko Rolnicze. A dokładniej: byłem swoistą maskotką traktorzystów. Moim ulubionym był Edward Soliński. Bezbłędnie rozpoznawałem odgłos jego traktora z daleka. Gdy przychodził dzień wypłaty traktorzyści odkładali kilka złotych na moją wypłatę. Podpisywałem własny „kwit wypłaty” i po pracy zapraszałem traktorzystów do pobliskiego sklepu GS. Jako dobry kolega „stawiałem” wszystkim piwo (za ich pieniądze) a za resztę kupowałem sobie oranżadę.

Tomasz Węgrzyna, sołtys Łęk Dukielskich

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *